Elazar Drukuj E-mail

zalozycielFundacja In Blessed Art

Założycielem Fundacji In Blessed Art jest El’azar Hubert Kampa – z zamiłowania ikonograf. 

Uczestnik międzynarodowych warsztatów i plenerów ikonograficznych w Nowicy i na Wołyniu, wolontariusz Fundacji Eleos-Ukraine, współzałożyciel, organizator i dyrektor Charytatywnego Warsztatu Sakralnego „Eleos”. Współtwórca wystawy „Modlitwa za Ukrainę” i "Modlitwa za Migrantów" na terenie Polski i Ukrainy.

Laureat ogólnopolskich konkursów poezji chrześcijańskiej w Opolu.

Nagrodzony medalem za „Poświęcenie i Miłość do Ukrainy” przez Patriarchę Kijowa i Całej Rusi – Ukrainy Filareta, Krzyżem Kapelana Polowego przez Żołnierzy 1 Batalionu 30 Brygady Zmechanizowanej Nowogród Wołyński.

Od 2010 roku prowadzi swoją pracownię ikonograficzną, w której powstało ponad 300 ikon. Ikony znajdują się w polskich kościołach, prywatnych kolekcjach w Polsce, Austrii, Niemczech, Szwajcarii, Francji, USA, Izraelu… Wiele ikon posiadają również żołnierze broniący kraju w Polsce i Ukrainie.

 

Dlaczego taka fundacja?

Kiedy studiowałem teologię na Uniwersytecie Opolskim jako kleryk seminarium, miałem szansę spotkania z ikoną. Odkryłem w niej coś, co mnie pociągnęło aby spróbować szukać głębiej. Wcześniej niczego takiego nie malowałem. Nie zostałem zawodowym artystą plastykiem, choć wciąż się jakoś kształcę... To, co mnie przyciągnęło do ikony mogę nazwać tylko tak: jej niezwykłość, której nie da się wytłumaczyć. Ikona bowiem nie traktowana tylko jako artyzm, ale jako odbicie Niepoznawalnego, zaczyna przyciągać do siebie swoją Tajemnicą. I tę tajemnicę chciałem odkryć. Czy mi się udało?

Początek mojego pisania ikon był trudny. Musiałem się nauczyć wielu technik, by dobrą, choć  wciąż nie idealną  ikonę przekazać do rąk zamawiającego. Dzięki trudom i przeciwnościom, ale i wspaniałym ludziom jakich spotkałem, ikona zaczęła prowadzić mnie swoją drogą, odkrywając to, czego zupełnie się nie spodziewałem.

Kiedy już odważyłem się otworzyć pracownię ikon, nastąpiło pierwsze odkrycie. Ikona pokazała mi, że trzeba pewnego porządku, czystości życia, by móc ją malować. Natychmiast po oficjalnym otwarciu pracowni, przestałem dostawać zamówienia na ikony. Zdziwiło mnie to. Spojrzałem na swoje życie i stwierdziłem, że pewne sprawy zawodowe trzeba uporządkować. Po dokonaniu trudnych zmian, ryzykując czy będę miał pieniądze na chleb, do pracowni zaczęły spływać zamówienia. Pozwoliło to na dalszy rozwój. Jednak znów popełniłem błąd i zacząłem ikonę traktować jak dobry interes, przyjmując wszystkie zamówienia, byle tylko zarobić pieniądze. Ikona potraktowana jak towar w sklepie znów upomniała się o siebie. Ilość zamówień spadła do zera. Wtedy  zrozumiałem, że muszę zmienić nastawienie, zmienić coś w sobie. Postanowiłem, że każda ikona musi mieć intencję modlitwy, inaczej moja praca będzie tylko malowaniem.

Do pracowni zaczęły spływać zamówienia, które wiązały się z niezwykłymi intencjami. O ikony prosili ludzie, w których życiu wydarzyło się coś naprawdę trudnego lub przeżywali trudne chwile. Matka, której dziecko zmarło w jej łonie, prosiła o ikonę patrona, którego imię nadała dziecku. Kobieta, która popełniła grzech aborcji... Małżeństwa, które miały kłopot z poczęciem dziecka… Każde zamówienie stało się jakimś konkretnym wołaniem, pragnieniem, modlitwą…

Wreszcie uczestnictwo w międzynarodowych plenerach ikonograficznych w Zamłyniu (Ukraina) i Nowicy (Polska) pozwoliło mi spotkać ludzi, dla których  ikona jest nie tyle drogą, co drogą poszukiwania jej nowego wyrazu… Pojawiły się również zamówienia, które pozwoliły mi doświadczyć, iż ikona jest tak naprawdę szukaniem Oblicza Bożego.

„Nieznajomość Pisma Św. jest nieznajomością Chrystusa” – twierdzi św. Hieronim. A czym jest Ikona, jak nie pisanym kolorami Pismem Świętym? Przypomniało mi o tym i pozwoliło tego doświadczyć zamówienie, złożone dla Mateusza chorego na autyzm. Kiedy rodzice zamówili dla niego ikonę, nie bardzo wiedziałem jaki wizerunek wybrać. Przyjrzałem się wtedy greckim tekstom Biblii, mówiącym o Ewangeliście Mateuszu. Odkrycie tego fragmentu Pisma okazało się chwilą zrozumienia, że ikona to nic innego jak tekst Biblii, przekazany przez obraz. Jednak nie w formie Biblia Pauperum, a przez tajemnicę gestów i kolorów.

Tak więc ikona i jej malowanie ukazało się przede mną jako poznawanie i odkrywanie Oblicza Boga w tekstach Biblii. Powolne odkrywanie Oblicza Chrystusa wiąże się z nawiązywaniem relacji z odkrywanym. A to droga do uzdrowienia, przebaczenia...

Ostatecznie decyzja o założeniu fundacji, która ma prowadzić do promocji sztuki ikonografii chrześcijańskiej, pomagać tym, którzy chcą jej doświadczyć, pojawiła się i ugruntowała w dość niespodziewany sposób.

W czasie pierwszego pleneru w Kijowie zobaczyłem na wystawię  Biblię, którą miał w rękach umierający żołnierz. Była  otwarta na opisie sytuacji, kiedy Jezus przychodzi w czasie burzy na jeziorze do Apostołów i mówi im: „Nie bójcie się!”. Postanowiłem namalować małą ikonę z tą sceną. Chciałem by organizator pleneru, o. Sergii Dmitriev,  zawiózł ją do żołnierzy. Ten postanowił, bym z ikoną pojechał i ja.

Trzymałem ją w ręku w czasie dziesięciogodzinnej podróży na front wojny. Czułem się trochę nieswojo, bo niby po co żołnierzom taka ikona. Jednak okazało się, że pojawienie się tego małego daru miało duże znaczenie, bo ikona dotarła w czasie, gdy batalion był ogarnięty dużym lękiem.

Moje spotkanie z żołnierzami sprawiło, że poczułem się bardzo bezradny jako ikonograf w sytuacji wojny, ale bardzo chciałem jakoś pomóc. Zacząłem więc robić ikony dla nich. Wielu wyznało, że niejednokrotnie były dla nich przypomnieniem obecności Bożej, nawet w sytuacji zagrożenia życia. Doświadczyłem też, jak ogromnym szacunkiem jest to dzieło obdarzane.

Potem z ikon pleneru w Kijowie zrobiliśmy wystawę nazwaną „Modlitwa za Ukrainę”. Wielu ludzi było poruszonych dziełami, zmieniło nastawienie do sytuacji w Ukrainie, niektórzy przeżyli osobiste nawrócenia…

Skoro więc ikona – dzieło artystyczne, a jednak dzieło inne, powiązane z modlitwą i Bogiem, jest obdarzana szacunkiem, porusza ludzkie serca tak jak pisane słowo Boże, dlaczego by praca nad nią nie miała prowadzić do głębszych refleksji, nawiązania relacji, lepszego zrozumienia biblijnych wątków czy swojego życia. Biblia i Ikona to nie tyle dzieła, ale okna na duchowy świat…

Dlatego powstała fundacja, która ma na celu pracę z ikonografią przez tworzenie międzynarodowych plenerów, w których mają brać udział nie tylko ikonografowie aktywni, ale i tacy których życie prowadzi przez ścieżki trudne, którzy popełnili błędy, wpadli w nałogi, dotykają ich cywilizacyjne choroby jak AIDS…

Wszystko po to, by stworzyć wspólnotę wokół Pisma Świętego i Ikony i bez względu na wyznanie czy status społeczny, stawać się braćmi miłującymi się wzajemnie. By poznać, że  więcej jest tego co łączy niż dzieli. Wyciągnąć rękę do tych, którzy się potknęli, zagubili, a może zwyczajnie brakuje im doświadczenia wspólnoty otaczających ich ludzi. Aby ci, którym nie brakuje, mogli podzielić się z tymi, którym brakuje, a człowiek nie bał się drugiego człowieka. Mamy przecież wspólne pragnienia…

Odsłony: 643

Pomóż nam się rozwijać! Darowizna przez system PayU.


Bądź z Nami w kontakcie! Zapisz się na newsletter.